Polub nas na Facebooku Dołącz do naszej grupy na FB!
Karty Poradniki

Tik-Tak, czyli o zegarze słów kilka

O zegarze słów kilka

Ile razy denerwowaliście się, ponieważ wasz przeciwnik, czekał do końca każdej swojej tury? I nie ma znaczenia, czy mówimy o Hearthstonie, The Elder of Scrolls: Legends czy Gwincie. Ten problem jest charakterystyczny dla bardzo wielu gier karcianych, które stosują najprostsze możliwe rozwiązanie, czyli ograniczony czas na turę.

Rozwiązanie, które wydaje się o tyle dobre, ponieważ jest proste do zaimplementowania. Zarazem jest ono jasne dla każdego. Niestety, prawda jest taka, że ten format niespecjalnie sprawdza się w praktyce. Dlaczego?

Z jednej strony, są zawodnicy, którzy zupełnie niepotrzebnie przedłużają turę, a z drugiej – w istotnym momencie gry, zabraknie nam czasu na podjęcie kluczowej decyzji.


Zegar szachowy oraz zegar z Magic the Gathering

Innym rozwiązaniem jest zegar szachowy. W tym formacie gracze dostają określoną ilość czasu na start (zwykle 30 minut / godzinę). Zawodnicy wykorzystują swój czas z dostępnej puli na wykonywanie swoich posunięć. Jeśli pula zostanie wyczerpana, zawodnik przegrywa. Dlatego, dobre zarządzanie czasem w szachach jest niezwykle ważne.

Nieco inne rozwiązanie mamy w Magic the Gathering. Warto podkreślić, że mam na myśli realną karciankę TCG, ewentualnie MODO, a nie Magic the Gathering: Arena.

W MtG podczas turnieju mamy zwyczajowo do dyspozycji 50 minut na rozegranie całego formatu Bo3. Kiedy czas się kończy, następuje tak zwana tura 0. Jest to tura aktualnego gracza. Następnie, rozgrywamy pięć kolejnych tur, które muszą być rozstrzygające. Jeśli nie uda się zakończyć meczu, wówczas mamy remis.

W mojej opinii, ten format jest najlepszym rozwiązaniem i dodatkowym celem strategicznym. Jeżeli rozegraliśmy długą pierwszą grę i ją wygraliśmy, to w drugim meczu wystarczy, że będziemy się bronić. Tak długo, aż skończy się czas i tury.


Zegar w Artifact

W Artifact, Valve postawiło na połączenie obu rozwiązań. Na start gry otrzymujemy 5 minut. Następnie dostajemy dodatkowe 2 minuty po każdej rundzie. W trakcie gry mamy 60 sekund na pojedyncze zagranie. Koniec czasu oznacza pass.

W momencie, w którym nasz zegar dobije do 0 – przegrywamy. Czasy te mogą się różnić zależnie od trybów, a zwłaszcza podczas turniejów. To rozwiązanie jest trochę bardziej skomplikowane, ale przyspiesza i tak długą grę. Warto wspomnieć, że podczas turniejów zdarzały się przypadki, że zawodnik przegrywał, ponieważ nie dostrzegł kończącego się czasu.


Co z tym zegarem?

Rozwiązanie z Artifacta uważam za satysfakcjonujące. Wymusza na grających dość szybką grę i długofalowe planowanie. Niestety, podczas turniejów nieco zawodzi, ponieważ gracze potrzebują więcej czasu. Zwłaszcza, że zwykle grają w nich zawodnicy o wyjątkowo wysokich umiejętnościach i szkoda, kiedy przegrywają wyłącznie ze względu na zegar.

Co wy drodzy czytelnicy o tym sądzicie? Które rozwiązanie przemawia do was najbardziej? Może macie jakiś własny pomysł w tej kwestii? Zapraszam do dyskusji.

zvr
Twoja reakcja